Sezon na grzyby trwa. Trzeba więc to wykorzystać. I to bezwzględnie. Przygotowałem dziś prostą zapiekankę. Efekt był zabójczo smaczny. Nie powiem, że właśnie tego się spodziewałem, bo robiłem ją pierwszy raz, a zawodowcem nie jestem. Ale determinacja i fantazja sprawiły, że się udało!

Co będzie potrzebne?

leśne grzyby / ziemniaki / cebula / camembert / śmietana 30% / suszony tymianek / sól / pieprz

Grzyby (ja użyłem maślaków) czyszczę, obieram i sprawnie kroję na niewielkie kawałki. Chwilę gotuję w posolonej wodzie. Cebulę szatkuję, zamieniając ją w spore pióra. Nie siekam na niepotrzebnie małe kawałki. Potem podsmażam na maśle, wcześniej soląc. Kiedy cebula jest miękka dorzucam grzyby. Całość, niczym seryjny złoczyńca, duszę długo i skutecznie. A żeby jeszcze dodać pikanterii dosypuję pieprzu i topię w śmietance. Taki sos podgrzewam jeszcze przez moment, aż nadmiar płynów, sobie tylko znanym sposobem, ulotni się z gara.

Ziemniaki obieram i kroję na niewielkie plasterki. Wrzucam na chwilę do posolonej, wrzącej wody.

W tym czasie dzielę camembert na  jak najmniejsze kawałki. Przed tym okrutnym czynem, wyciągam go na parę minut z lodówki. Niech zastanawia się, co się będzie działo. Dzięki temu zmięknie.

Wszystkie składniki (grzybowy sos, ziemniaki i ser) mieszam doprawiając jeszcze solą, pieprzem i sporą porcją majeranku.

Z wielkim uśmiechem wstawiam do piekarnika. Tam zapiekanka spędza pół godziny w temperaturze 200 stopni. Tyle czasu wystarczy, żeby oddała nam wszystko, co ma najlepsze: wyjątkowy smak i piękny aromat. Smacznego.

Share This
Close