Uwielbiam makarony. Moja miłość do nich jest „pochodną” miłości do Włoch (ze szczególnym uwzględnieniem Bolonii – więcej o tym pięknym mieście tu: kliknij).
Makarony przygotowuję co najmniej dwa, trzy razy w tygodniu. Dziś mam dla Ciebie przepis właśnie w „stylu okołowłoskim”. A w jednej z głównych ról ocet balsamiczny. Uwielbiam!

Co będzie potrzebne?

penne / żółta papryka / szalotki / pomidory w puszce / ocet balsamiczny / masło / oliwa / oregano / sól / pieprz

Żółtą paprykę piekę i obieram ze skórki. Używam żółtej – według mnie ma bardziej intensywny i sympatyczniejszy smak od czerwonej. W ogóle ostatnio pieczona papryka często pojawia się w mojej kuchni. Świetnie sprawdziła się w przepisie na korzenną czerwoną kapustę z dodatkami (kliknij po przepis).

Szalotki kroję na duże kawałki (najlepiej po prostu na pół, a potem wzdłuż). Lekko solę i smażę na maśle. Gdy są miękkie dolewam trochę octu balsamicznego i duszę je do momentu, aż wchłoną ocet, a jego nadmiar zniknie z patelni.

Na rozgrzaną oliwę wrzucam pomidory z puszki. Duszę (ilość tego duszenia może sugerować, że cierpię na jakieś zaburzenia). Muszą zrobić się w miarę gęste. Teraz dodaję szalotki i pokrojoną w paski paprykę. Jeszcze przez jakiś czas zostawiam na ogniu – niech wszystkie smaki i aromaty się dobrze połączą. Dodaję oregano, sól i pieprz.

Teraz do sosu dodaję penne. Niech będzie al dente. Przykrywam i na bardzo małym ogniu podduszam z makaronem. Makaron jeszcze odrobinę zmięknie, a przy okazji przejdzie smakiem sosu.

To wszystko! Proste, szybkie i efektowne w smaku danie, które przynajmniej na chwilę przeniesie nas w jesienne, już chłodnawe dni w ciepłe rejony południa Europy. Smacznego!

Share This
Close