Co będzie potrzebne?

składniki bulionu: marchewka / pietruszka / seler / por / cebula / ziele angielskie / liść laurowy / pieprz w ziarnach / sól

pieczarki / cebula (tak, raz jeszcze) / masło / mielona słodka papryka / curry / ser mascarpone / sól / pieprz / pieczywo na grzanki / oliwa

Dziś zupa, która jest wegetariańska, mocno międzynarodowa, a do tego pyszna. I całkiem łatwa w przygotowaniu. Choć czasu może zabrać niemało.

Najbardziej czasochłonny jest bulion. Ja lubię wersję bezmięsną. Chociaż z natury i przekonania od mięsnych dań i wyrobów nie stronię.

Bulion oczywiście przygotowuję z jarzyn i przypraw. Jak dla mnie najważniejszymi składnikami są… seler, pietruszka (dają dużo sympatycznego, ciut słodkawego smaku) oraz ziele angielskie. Sypię go sporą garść. Dzięki temu bulion jest bardzo aromatyczny. Obrane warzywa i dodatki gotuję na bardzo wolnym ogniu. Dziś robiłem to trzy i pół godziny. Im dłużej, tym lepiej. Oczywiście mówię o bulionie.

Cebulę bardzo drobno siekam, solę i podsmażam na rozgrzanym maśle. To musi być intensywny i zdecydowany proces. A masła musi być sporo. Wiem, że jego ceny są absurdalne, ale czego nie robi się dla dobrego dania? Kiedy cebula już jest dość mocno przysmażona dodaję pokrojone w cienkie plasterki pieczarki. I znów trochę soli. I pieprz. Przykrywam i zmniejszam ogień. Pieczarki powinny dusić się, oddając swoje aromatyczne soki. To bardzo ważne, bo one potem dodadzą smaku i aromatu zupie. Kiedy będą już miękkie, niczym kobiece serce po lekturze dowolnej powieści Katarzyny Grocholi, dodaję je, razem z cebulką, do bulionu. Pieczarki. Nie serce. Choć je w gotowanie też wkładam. Przed wrzuceniem pieczarek i cebuli z bulionu wyjmuję wszystkie, również miękkie warzywa. Przydadzą się jeszcze. Całość gotuję kilka ładnych minut. A teraz wyjątkowa chwila. Czas na „umiędzynarodowienie” naszej zupy. Najpierw Węgry i spora garść słodkiej, mielonej papryki. Naspępnie zwinnym susem przemieszczamy się do Indii – dorzucam równie sporą porcje curry. Potem szybka wycieczka do Włoch. Zupę, zamiast „po polsku” śmietaną, wzbogacam serkiem mascarpone. Na koniec jeszcze odrobina, soli, sporo pieprzu i pokrojone, ugotowane w bulionie marchewki i pietruszka.
Efekt tej wielokulturowej, kulinarnej zabawy jest naprawdę niezły. Żeby było jeszcze fajniej, podaję pieczarkową z grzankami. Przygotowuję je na tej samej patelni, na której dusiłem cebulę i pieczarki. Nie myję jej, tylko mocno rozgrzewam oliwę i podsmażam krótką chwilę żytni chleb.

Przepraszam, nie wspomniałem o proporcjach. Na ok. 2 litrów bulionu podsmażam dużą białą cebulę i kilogram pieczarek.

Spróbuj. Jeśli zupa będzie Ci smakować, podziel się tym przepisem ze znajomymi, a jeśli możesz (a jeszcze tego nie zrobiłaś/zrobiłeś) daj Smakademii lajka na FB. Jeśli masz uwagi, pytania, sugestie – pisz, komentuj. Bardzo proszę.

 

Gotowanie umilałem sobie dziś muzyką. Dopadła mnie jakaś dziwna melancholia, której efektem było kilkukrotne sięgnięcie po ten, pełen piękna i wyjątkowego smaku utwór.
Share This
Close