Dziś mało kulinarnie, ale też o smaczkach.

„Ciekawość to pierwszy stopień do piękna”. Taka, ciut przepoetyzowana sentencja pojawia mi się w głowie po każdym bolońskim spacerze. Bolonia to miasto wyróżniające się nie tylko kuchnią, ale także niezwykłą architekturą. Praktycznie całe centrum tworzy bardzo zwarta, dość wysoka zabudowa. Wchodząc w pajęczynę uliczek zaczynamy poruszać się wąskimi, połączonymi ze sobą wąwozami, których zbocza stanowią stojące jeden przy drugim budynki. To sprawia, że spacerując co chwilę mijamy bramy prowadzące do wnętrz, kryjących bardzo często prawdziwe skarby. Odwiedzając Bolonię wpadliśmy na to z żoną przez zupełny przypadek. I odkrywszy ukryte wśród ścian niezwykłości, poszukujemy wciąż nowych. Niekiedy wejścia do ogrodów, podwórek strzeżone są przez portierów. Jednak zazwyczaj są oni tak mili, że, poproszeni, na chwilę uchylają bramy i pozwalają pozachwycać się pięknem tych zakamarków.

Kiedy będziesz odkrywać piękno bolońskich zaułków, zajrzyj od czasu do czasu do uchylonej bramy, a prędzej czy później znajdziesz na pewno miejsca warte uwagi.

Jak znaleźć bananowy zagajniczek?

Wielkolistne rośliny ukrywają za bramą Muzeum Muzyki przy Strada Maggiore. To jedna z dróg mających swój początek pod Dwiema Wieżami.

Zdjęcia: Monika Barabach / instagram.com/monikabarabach

Close